Mit zbitej szyby a inwestycje w dobra i usługi

Pewnie nieliczni z Was słyszeli o "micie zbitej szyby". Jest to jednak sprawa warta poświecenia większej uwagi, dlatego też postanowiliśmy zapoznać naszych czytelników z "niewidzialnymi" mechanizmami, jakie zachodzą codziennie w naszej gospodarce bez świadomości obywateli.

Na początku koniecznie musicie obejrzeć krótki artykuł multimedialny.

Przedstawiony w niej proces "pożytecznego" niszczenia i spowodowania szkód prowadzi nas do zastanowienia się nad tym, czy tak naprawdę chuligan przyczynia się do ożywienia gospodarki? Wyjaśnimy wszystkie te zawiłości na prostych przykładach, które – mamy nadzieję – utrzymają Was w przekonaniu, że dewastacja mienia nie prowadzi do niczego dobrego.

Zacznijmy od wyobrażenia sobie sytuacji – jestem jedynym mieszkańcem swojego miasteczka. Nazwę się "Złotą rączką", ponieważ posiadam różnorodne umiejętności. Przykładowo chuligan z innego miasteczka postanowił zepsuć mój płot. Dzięki niemu mam zajęcie na cały kolejny dzień – czyli pracę. Jednak w tym samym momencie mogłabym zrobić pranie, uszyć szalik lub po prostu przeczytać mądrą książkę. Bilans zysków i strat jest jednoznaczny – mój płot zostanie odbudowany i nie wniosę tym nic nowego do swojego dobrobytu. Szyjąc szalik czy uprawiając ogródek miałabym nowe odzienie i świeże warzywa. Płot kosztował mnie w takim razie dość sporo nie mówiąc o tym, że jestem zmęczona.

Kolejna sytuacja – w miasteczku jest po jednym fachowcu z każdej dziedziny. Weźmy przykład z powyższego filmiku – rozbita szyba. Niegrzeczny syn mojej sąsiadki rozbił szybę w moim zakładzie fryzjerskim. Jestem zmuszona zapłacić szklarzowi 100 zł. Nie zakupię sobie za to profesjonalnej suszarki. Mój bilans jest niekorzystny. Szybę mam dalej tą samą, a nie mam suszarki, która mogłaby zachęcić moich klientów. Czy wytwórnia sprzętu fryzjerskiego na tym straci? Niekoniecznie. Być może szklarz zakupi tam nowoczesną prostownicę dla swojej córki jako prezent urodzinowy.

Jakie wnioski wypływają z naszych rozważań? Otóż nie chodzi tu jedynie o sam przepływ pieniądza. Jeśli nie wzbogacę się ja, wzbogaci się szklarz oraz hurtownia sprzętu fryzjerskiego. Dla całości gospodarki ma to takie samo znaczenie w sytuacji, gdyby jakiś wandal obciął nierówno naszego szklarza podczas snu, a ten musiałby skorzystać z mojej usługi. Na czym w takim razie polega mit zbitej szyby? Skupmy się głównie na fakcie wandalizmu. Cała ta sytuacja dzieję się dzięki zniszczeniom innych ludzi. Czy w takim razie szkody są początkiem korzyści? Nic bardziej mylnego. Spójrzmy na kolejne wydarzenia. Gdybym bez potrzeby naprawy mojej szyby wydała 100 zł na umowną suszarkę miałabym po pierwsze – nadal swoją szybę, po drugie – nowy sprzęt zachęcający innych klientów. Co z hurtownią? Jej sytuacja nie zmieniłaby się – urządzenie zostało sprzedane (czy to suszarka, czy to prostownica – zatem są na plusie). Jednak co stanie się ze szklarzem? Tu zatrzymajmy się na dłuższą chwilkę. Przypuszczalnie jeśli jest to jedyny szklarz w naszym miasteczku, zamiast naprawiać moją szybę, która nie wniesie w mój majątek nic korzystnego, mógłby wstawiać okna w nowo wybudowanym domu, projektować szklane oświetlenia, robić witraże czy inne. Za to wszystko także otrzymałby umowne 100 zł, a jego klienci poszerzyliby swój dobrobyt o nowe okna, lampy, ozdoby itd. Jednym słowem – wszyscy bylibyśmy zadowoleni. Co w sytuacji, gdyby szklarz nie miał innych zleceń? Może on w tym czasie uprawiać swój ogródek, z którego będzie miał własne zdrowe i darmowe warzywa, może także zająć się łowieniem ryb, które sprzeda znajomym, czy też będzie roznosił gazety. Gdyby wandalizm był dobry, moglibyśmy palić nowe buty, niszczyć budynki, aby zapewnić pracę wielu ludziom. Jednak tak naprawdę byłoby to błędne koło. Nasz dobrobyt nie powiększałby się, a mimo wszystko długie godziny pracy spowodowałyby zmęczenie i niechęć. Dlatego na pojęcie "praca" musimy spojrzeć z punktu widzenia efektywności.

Podobny przykład możemy przytoczyć, gdy rozprawiamy o podatkach. Analiza sytuacji jest następująca – my, jako obywatele, płacimy podatki. Przypuśćmy, że jest to kolejne umowne 100 zł. Rząd chcąc zyskać naszą aprobatę stwierdza, że daje miejsce pracy 3 000 robotnikom (oczywiście opłaca ich pensję z naszych podatków). Tak na prawdę jest to identyczna sytuacja jak ze zbiciem mojej szyby. Ja jestem stratna, mimo że pracownicy wytwarzają dla mnie jakieś dobro (przypuszczalnie gaz). Jednak mój bilans wynosi zero. Zapłacone zostanie robotnikom, a rząd jest odzwierciedleniem hurtowni. Gdybyśmy jednak nie musieli płacić podatków, wydalibyśmy te pieniądze na coś innego. Przypuszczalnie odzienie. Gdyby panowie byli zatrudnieni do obsługi maszyn w prywatnej firmie, mieliby także pensję, pracę, firma obuwnicza byłaby hurtownią, natomiast ja miałabym nowe buty. Wniosek jest prosty – podatki w pewnym sensie "mydlą nam oczy".

Wytwarzanie dóbr i usług jest rzeczą pchającą naszą gospodarkę do przodu. Przekwalifikowanie pracowników nie jest czymś gorszym. Weźmy na przykład maszyny, przy obsłudze których ludzie są niepotrzebni. Na pierwszy rzut oka jest to marnotrastwo siły roboczej. Ale przecież Ci ludzie w tym samym czasie mogą wytworzyć inne dobra, przy których ich praca będzie niezbędna. Koszty kwalifikacji mogą okazać się minimalne w stosunku do przychodów, jakie możemy osiągnąć z produkcji. Większość z nas widzi jedynie to, co na wierzchu. Wpatrywanie się w procesy ekonomiczne jest jedną z głównych zasad tworzenia podstaw przedsiębiorczych. Każdy kij ma dwa końce, dlatego też nie bójmy się inwestować w wytwarzanie dóbr i usług, ponieważ przynosi to korzyści nie tylko nam, ale całej gospodarce państwowej. Nie zapominajmy także, że wandalizm nie jest czymś pożytecznym i głośmy tą tezę w szerszym gronie odbiorców 🙂

One comment

  1. Płacić podatki trzeba ale z umiarem. Problem zacznie pojawiać się gdy nagle zachorujemy i trzeba będzie iść do lekarza (lekarz nic nie wytwarza a pochłania część wypracowanego PKB), gdy nagle wybuchnie pożar i trzeba będzie wezwać strażaka(jak nie ma pożarów to praca strażaka w samej funkcji jest niepotrzebna bo też konsumuje niepotrzebnie PKB), analogicznie można odnieść się do policjanta, funkcjonariusza straży granicznej, żołnierza, sędziego, adwokata, urzędnika państwowego itd. itd. . Jak widać na procesy ekonomiczne nie można patrzeć z jednego tylko punktu widzenia, fragmentarycznie i wybiórczo. Ekonomia i zależności pomiędzy jej dziedzinami jest ogromnym skomplikowanym mechanizmem którego nie da się objąć w całości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *