Czy nadal pomimo kryzysu można mówić o tendencji wzrostowej w sektorze telekomunikacyjnym?

W pierwszej dekadzie XXI wieku mieliśmy do czynienia z niejakimi anomaliami gospodarczymi. Rynki większych światowych mocarstw, a także grupy krajów rozwijających się, musiały zmierzyć się zarówno z boomem gospodarczym jak i światowym kryzysem. Zbyt duże amplitudy wahań głównych czynników makroekonomicznych na pewno nie wpłynęły stabilizująco na którąkolwiek z gospodarek krajowych. Dodatkowo błędne przeświadczenie, jakoby nieruchomości były Świętym Gralem działań sekurytyzacyjnych, widoczne zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych w dobie kryzysu, nie obeszły się bez echa na gruncie Polskim. I chodź media donoszą, iż Polska doskonale poradziła sobie z efektem kuli śnieżnej kryzysu, nie można mówić o sytuacji niezłej czy nawet nie najgorszej w kontekście kondycji polskiej gospodarki dzisiaj. Są jednak branże, które z kryzysem sobie poradziły, poszły nawet dalej i wykorzystały jego słabości. Jak się ma wobec tego branża usług telekomunikacyjnych w Polsce?

Przeciętny Kowalski, nawet w dobie spowolnienia gospodarczego oraz obniżenia realnych zarobków, nie odmówi sobie przyjemności dostępu do Internetu, nie zrezygnuje też z posiadania telefonu stacjonarnego czy komórkowego. Nie wspominając już o firmach, dla których wspomniane usługi są standardem w działalności operacyjnej bez rozróżnienia branży, w której funkcjonują. Tak fundamentalne znaczenie wspomnianych dóbr sprawia, że to właśnie branża telekomunikacyjna w najmniejszym chyba stopniu odczuła skutki kryzysu.

Ale czy można mówić o tendencji wzrostowej? Tu należy nieco ostrożniej podejść do stwierdzenia, de facto postawienia tezy, iż mimo kryzysu na światowych rynkach, branża telekomunikacyjna w Polsce rozwija się. Na pewno można mówić o spowolnieniu inwestycji. Nieliczne bowiem tylko firmy stać było na utrzymanie stałego tempa wzrostu dzięki inwestycjom, rozbudowie infrastruktury, czy poszukiwaniu innowacji. Branża usług telekomunikacyjnych rządzi się też innymi nieco prawami, niż branża motoryzacyjna czy budowlana, jest bardziej podatna na dynamizm wynalazczości rozwiązań telekomunikacyjnych.

A więc rozwój czy stagnacja? Należy postawić chyba na to pierwsze. Niedawno Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej ogłosił raport na temat stanu rynku usług telekomunikacyjnych w Polsce w latach 2005-2009. Wyniki są zadowalające. Mimo spowolnienia gospodarczego można mówić o znacznym wzroście wartości rynku. Sama wartość sektora, mierzona przychodami z tytułu prowadzenia działalności telekomunikacyjnej, przez firmy z branży, wynosiła na koniec 2009 roku około 42,2 mld i wzrosła w stosunku do roku 2005 prawie o 12 %. Wzrost nie był jednak równomierny w poszczególnych gałęziach rynku. Najszybciej rozwijał się rynek dostępu do Internetu. Można tu mówić o 137 % wzroście wartości w roku 2009 w stosunku do 2005. Zaraz za nim uplasował się rynek telefonii ruchomej z 117,4 % wzrostem wartości w omawianych okresach. Na rynku tym można było zanotować największy wzrost konkurencji. Na początku roku 2005 działało tylko trzech operatorów, tj. PTC, PTK Centertel oraz Polkomtel. Pod koniec roku 2009 zanotowano działalność już 18 operatorów. Wzrost uczestników rynku telefonii ruchomej, a co za tym idzie zaostrzenie konkurencji, zmusiło operatorów do obniżenia ceny świadczonych usług, które spadły prawie o 40 % w roku 2009 w stosunku do 2005. Najmniej odporny na skutki kryzysu był chyba rynek stacjonarny. W okresie od 2005 do 2009 wyraźnie zanotowano spadek przychodów z tytułu świadczenia detalicznych usług telefonii stacjonarnej przez operatorów, który spadł prawie o 45%.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *