Statystyczny polak ma prawie 24 tys. zł oszczędności

Według analizy wykonanej przez „Rzeczpospolitą” statystyczny polak posiada oszczędności wysokości 24 tysięcy złotych. Wynik taki osiągnięto po oszacowaniu łącznej wartości rachunków bankowych, funduszy akcji i obligacji. Otrzymaną kwotę 908 miliardów złotych, najprawdopodobniej podzielono przez 38 milionów czyli liczbę polaków (niestety metoda badania nie została podana). Dzięki takiemu działaniu otrzymamy kwotę zbliżona do 24 tysięcy złotych, podawanych przez rzeczpospolitą. Wydaje się to być już pierwszym wielkim błędem redaktorów piszących artykuł. Należy się zastanowić, czy uwzględnianie osób nieletnich a tym bardziej małych dzieci, ma jakikolwiek sens w tej statystyce.

Kolejna wielce wątpliwą sprawą, jest uznanie pieniędzy zgromadzonych w OFE jako oszczędności polaków. Są to pieniądze do których Polacy nie maja dostępu, nie mogą nimi swobodnie obracać a co więcej mają obowiązek ich odkładania. Zresztą biorąc pod uwagę niestabilności prawa w Polsce, nie możemy być do końca pewni czy dla celów łatania kolejnej dziury budżetowej, te pieniądze nie zostaną nam zabrane. Do takiej operacji pierwsze przymiarki nasz „liberalny” Rząd już poczynił

Ostatnią kwestią jest pytanie o sensowność podawania miary takiej jak średnia. W mediach panuje ostatnio moda na uśrednianie wszystkich wartości. Niestety nie wiem z czego to wynika. Informacja taka jak ta, o średnich oszczędnościach polaków, jest całkowicie bezwartościowa. Wynika to z właściwości średniej. Jeśli rozrzut danych wejściowych, dla których liczono średnią jest bardzo duży – to średnia w istocie słabo reprezentuje te dane i w gruncie rzeczy wnioskowanie na podstawie takiej średniej jest bezsensowne. Z kolei obecność w zbiorze danych wejściowych wartości „odstających” – to znaczy takich, które są istotnie różne od pozostałych, znacząco deformuje wartość średniej i pozbawić ją zdolności prawidłowej reprezentacji zgromadzonych danych. Oszczędności należą do takiej grupy danych, z jednej strony mamy ogromną ilość ludzi bez jakichkolwiek oszczędności, z drugiej ludzi o ponadprzeciętnych oszczędnościach. Wiadomość o tym powinna także w jakiejś formie dotrzeć do odbiorcy wyniku statystycznego jakim jest artykuł „rzeczpospolitej”.

To właśnie dzięki takim nierzetelnym artykułom, Polacy często oburzają się skąd się wzięła dana kwota. W istocie może nieco lepszą miarą była by mediana pokazująca wartość przeciętną. Niestety i ona nie jest idealna a jej wyliczenie wymaga nieco więcej zachodu niż podzielenie sumy oszczędności przez liczbę polaków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *