Teoria wielkiego podrywu, czyli czy warto inwestować na rynkach wschodzących?

Dwóch doktoratów fizyki, Leonard i Sheldon, Kalifornijskiego Instytutu Technologicznego doskonale wiedzą jak rozczepić atom, niestety nie wiedzą jak radzić sobie z kobietami. Gdy w sąsiedztwie pojawia się piękna amerykańska blondynka, postanawiają porzucić dotychczasowy świat komiksów, gier science-fiction i wirtualnego świata, aby zająć się zdobywaniem panienek. Pod bacznym okiem pięknej amerykańskiej blondynki, nasi panowie wkraczają na nową, dotąd nieodkrytą, ekscytującą ścieżkę zabawy i podrywu. Czy dopną swego, poznają świat rozkoszy  i pięknych kobiet?

Rynek wschodzący to nie tytuł nowego serialu komediowego w  reżyserii  Ibisza, Krzysztofa Ibisza. To terminologia ekonomiczna określająca poziom rozwoju gospodarczego kraju lub regionu. Pod względem mierzalności czynników makroekonomicznych, rynek wschodzący znajduje się gdzieś pomiędzy rynkiem rozwijającym się a rynkiem rozwiniętym.

Jeszcze kilka dekad temu kraje BRIC (Brazylia, Rosja, Chiny), obecnie zaliczane do krajów wschodzących, były takim Leonardem oraz Sheldonem. Dziś można powiedzieć, że USA niemalże czuje gorący oddech Chin na Death Valley. Za dwie trzy dekady Chiny zdetronizują obecnego gospodarczego mocarza. Brazylia i Rosja to istne delikatesy złóż naturalnych. Chiny tworzą chyba największy globalny popyt na surowce. Kraje rynków wschodzących posiłkując się know-how uczą się w zatrważającym tempie wykorzystywać drzemiący w nich potencjał. Dynamika poziomu rozwoju gospodarczego jest znacznie większa od krajów już rozwiniętych, co najważniejsze nie wykazuje żadnej tendencji spadkowej.

Nasza piękna amerykańska blondyna z serialu komediowego w pewnym momencie będzie musiała zejść ze sceny jako matrona-nauczycielka sztuki podrywu. Teraz tylko od Sheldona i Leonarda będzie zależało jak wykorzystają w praktyce zdobytą wiedzę z zakresu wielkiej sztuki podrywu.

Zarządzanie zrównoważonym rozwojem gospodarczym jest zapewne nieco trudniejsze od podrywu, ale i doświadczenia obecnych krajów wysoko rozwiniętych są nieco większe niż naszej ekspertki od podrywu. O ile sztuka zarządzania rozwojem gospodarczym może być efektywna, o tyle wielka sztuka podrywu co najwyżej efektowna.

Nasi serialowi bohaterowie, jako nowi gracze na poletku zwanym podrywem mają jeszcze jedną zasadnicza przewagę. Mogą wykreować własną skuteczniejszą metodę podrywu opartą na wiecznie żywych prawdach tej klasycznej. I nim się obejrzymy, a przeobrażą się z młodych tygrysów  w championów podrywu.

Może zatem nie warto czekać na odcinek-uczeń przerósł mistrza, a inwestować w ucznia   w okresie pobierania przez niego nauki tak, aby z wdzięczności oddał nam z nawiązką inwestycje, kiedy przerośnie już mistrza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *