Podstawy inwestycji giełdowych cz. 4

Sponsorem dzisiejszego artykułu z cyklu ABC Inwestora jest literka C. Bez zbędnego wstępu przejdźmy zatem do wyjaśnienia kolejnych pojęć:

Cena sprzedaży – nie chodzi tu oczywiście o cenę sprzedaży mleka, paliwa, cukru czy innych produktów spożywczych. Choć przy tym tempie wzrostu cen za klika miesięcy może okazać się, iż mając na myśli białe złoto, przed oczami będziemy mieli kryształki cukru, a nie złota. Ażeby wyjaśnić pojęcie ceny sprzedaży, należałoby wpierw wyjaśnić pojęcie ceny. Może wydawać się, iż pojecie nie wymaga specjalnej analizy. Cena to cena. Niestety nie jest tak do końca. Cena to ilość pewnego dobra (najczęściej pieniędzy) z jakiej jesteśmy w stanie zrezygnować, aby nabyć określone dobro lub odwrotnie. Innymi słowy cena to wartość określonego dobra lub usługi. Wartość z kolei to pojęcie względne, bowiem dla każdego określony przedmiot przedstawia inną wartość. Przykładowo kiedyś dolar był w cenie, w kantorach jego cena wyrażona w innej walucie rosła, a to dlatego, iż więcej ludzi było chętnych nabyć dolary. Dolarowi przypisywano dużą wartość, a więc jego cena rosła. Z czasem cena dolara spadała, a i ludzie mniej chętnie go kupowali. Niestety dolar doczekał się niechlubnych czasów, bo nawet amerykański raper Jay-Z nie wykorzystuje go jako rekwizytu w teledyskach. Obecnie skąpo ubrane panienki w teledysku Jay-Z nie obrzucają się już dolarami, a euro. Podążając tym samym tokiem myślowym, wyjaśnimy czym jest cena sprzedaży, a czym cena zakupu.

Cena sprzedaży euro to cena oferowana przez kantory za sprzedaż euro, wyrażone najczęściej w innej walucie. Czyli chcąc kupić jedno euro obecnie musimy zapłacić 4,11 zł. Odwracając transakcję, jeśli chcemy pozbyć się euro w kantorze dostaniemy za niego 4,02 zł, czyli cena zakupu.

Czek – kiedyś dla tzw. hecy zapytałam się w McDonald’s-ie z udawanym amerykańskim akcentem,  czy przyjmują czeki. Dobrze, że było to w obcym mieście, bo sprzedawczyni popatrzyła na mnie tylko z politowaniem. Nie wiem może zdradził mnie udawany akcent, chyba był bardziej brytyjski, niż amerykański. Morał z sytuacji taki, iż czekiem można płacić, chodź jak widać nie wszędzie. Książkowa definicja czeku mówi, iż jest to pisemne zlecenie bezwzględnego wypłacenia określonej kwoty, wydane bankowi przez posiadacza rachunku bankowego.

Cesja – w żargonie prawnym oznacza przeniesienie praw własności na inny podmiot. Cedujący – to podmiot przenoszący prawo własności, zaś cesjobiorca to osoba nabywająca owe prawo. Proceder często wykorzystywany w banku jako forma zabezpieczenia spłaty kredytu, mówimy wtedy o cesji należności.

CIT – inaczej podatek dochodowy od osób prawnych.

Cło – rodzaj opłaty pobieranej przez Państwo za przewóz towaru przez jego granice.

Controlling – często mylnie kojarzony z kontrolą, jest to nazwa dla procesu planowania, koordynowania i kontroli przebiegu procesów ekonomicznych w przedsiębiorstwie. Controlling wspomaga działalność przedsiębiorstwa w osiąganiu zamierzonych celów.

Cykl koniunkturalny – zjawisko cyklicznych zmian aktywności gospodarczej mierzony zazwyczaj poziomem podstawowych wskaźników makroekonomicznych np. PKB, inflacja, stopa bezrobocia. Na jego podstawie można określić, czy w gospodarce mamy do czynienia z kryzysem, depresją, ożywieniem lub rozkwitem. Inaczej fazy cyklu koniunkturalnego. Pojęcie o tyle ważne dla inwestorów, gdyż na jego podstawie możemy określić ogólne zachowania podmiotów gospodarczych. Przykładowo w fazie kryzysu raczej na pewno na giełdzie będziemy mieli do czynienia z bessą, z kolei  hossy możemy spodziewać się już w fazie ożywienia gospodarczego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *