Historyczny kurs franka

Frank szwajcarski osiągnął dzisiaj swoją „szczytową” formę. Wskaźnik 3, 5 złotego za franka to najwyższy kurs, jaki osiągnął on w czasie swojego istnienia. Mimo, że w godzinach wieczornych kurs franka obniżył się do 3, 45, to wciąż powoduje panikę- zwłaszcza wśród kredytobiorców spłacających swój dług w niegdyś „bezpiecznej” i wydawało by się stabilnej walucie- za jaką odwiecznie uznawany był frank.

Sytuacja związana z „ogromnymi” jak na tą walutę wahaniami, która dziś pobiła swój światowy rekord spowodowana jest przez wiele czynników. Powszechnie za gwałtowne wahania franka odpowiada zarówno kryzys w Grecji, jak i zła sytuacja gospodarcza we Włoszech. Okazuję się, że nie są to jedyne kraje europejskie, które są odpowiedzialne za kurs franka. Zła sytuacja ekonomiczna panuję także w innych krajach strefy Euro: Portugalii, Hiszpanii czy Irlandii.

Problem związany z rosnącą w siłę potęgą franka szwajcarskiego zdaję się być zwłaszcza utrapieniem dla kredytobiorców, którzy zainwestowali w „bezpiecznego” franka. Mimo, że eksperci definitywnie odradzają przewalutowania kredytów, to spekuluje się, że kurs franka „nie powiedział jeszcze ostatecznego słowa” na rynku walutowym. Prognozuję się, że może osiągnąć kurs wynoszący nawet 5 złotych. Według wypowiedzi Kamila Oziemczuka (analityka DM IDM SA) granica 4 złotych za franka jest całkowicie realna. Czy aby na pewno? Tego nie zdoła przewidzieć obecnie chyba nikt. Zwłaszcza, że ze świata docierają coraz bardziej niepokojące informacje z Irlandii, gdzie według TV CNBC- agencja Moody’s Inwestor Services zmniejszyła rating Irlandii do BA1 z BAA3 z negatywną perspektywą. W jej wyniku Euro zaczęło stosunkowo szybko reagować na nową sytuację, tracąc w sposób już widoczny- nie tylko w stosunku do franka, ale także i dolara.

Jak zachować „zimną krew” w warunkach takiej niestabilności walutowej „bezpiecznego” franka- na to chyba nikt nie jest w stanie udzielić dziś skutecznej i przede wszystkim pewnej rady.

Jednakże przejawiający się w ostatnich dniach kryzys finansowy nie tylko w Grecji, ale już także i coraz mocniej w innych krajach strefy Euro każe zastanowić się nam poważnie nad jednym- czy produkowanie „sztucznej” wspólnej waluty, jaką niewątpliwie jest Euro było właściwym rozwiązaniem. Czy nie lepiej było zostawić narodowe waluty niż wprowadzać Euro? Warto zadać sobie też jedno istotne zwłaszcza dla nas pytanie- czy rzeczywiście Polska powinna dążyć wciąż do wejścia w strefę Euro, czy też być może nauczyć się na błędach chociażby Grecji, że wprowadzenie waluty Euro niekoniecznie przyniesie krajowi dobrobyt. Może lepiej więc wrócić do starych, dobrych czasów, a właściwie do starych, sprawdzonych narodowych walut…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *